Europarnik

Wpisy

  • wtorek, 26 października 2010
    • Rostowski jak Kim: Rodzina na swoim!

      Minister finansów Jacek Rostowski podjął dzieło walki z bezrobociem. Na początek zatrudnia członków własnej rodziny. Jego wzorem jest monarchia dziedziczna w Korei Północnej.

      Kim Dzong Il i Jacek Rostowski: Pjongjang - Warszawa, wspólna sprawa!

      Walka z brakiem zatrudnienia zaczęła się od córki Mai Rostowskiej, która w wieku 23 lat została doradcą ministra spraw zagranicznych. Jej wybitne zdolności potwierdzi już wkrótce stanowisko ministerialne.

      Następnie zatrudniono bratową, wszystkich czterech szwagrów Jacka Rostowskiego oraz ich pełnoletnie dzieci. W kolejce czekał siostrzeniec stryja wraz z żoną, jej siostry i ich mężowie. Dzieci sióstr stryjecznego siostrzeńca również nie mogły pozostać bez pracy, podobnie jak liczni członkowie rodziny Jacka Rostowskiego ze strony żony.

      Julia Pitera pytana o bezprzykładną, heroiczną walkę z bezrobociem w rodzinie ministra Rostowskiego, nie była rozmowna: - Panie, idź pan, idź pan! Ja tu ścigam nieprawość i niesprawiedliwość - powiedziała Pitera do naszego korespondenta.

      Nową na światowej mapie monarchią dziedziczną zainteresował się przywódca Korei Północnej Kim Dzong Il, który stoi na czele monarchii komunistycznej i powoli przygotowuje się do przekazania władzy synowi, Kim Dzong Unowi.

      Kim Dzong Il zaprosił do Pongjang ministra Rostowskiego wraz z rodziną (foto wyżej). Wizyta upłynęła w familiarnej, ciepłej atmosferze, łatwo znaleziono wspólny język. Po oficjalnym spotkaniu obie strony wydały wspólny komunikat:

      Coraz więcej łączy Bratnie Narody Polski i Korei Płn.

      Ukochany Ojciec Narodu Korei Północnej Kim Ir Sen,

      jego godny potomek, Najdroższy Przywódca Koreańskiego Ludu Kim Dzong Il,

      a także uwielbiany przez Naród wnuk Kim Dzong Un

      są dziś dla rządzących Polską wzorem do naśladowania. Postawa sprzeciwu wobec imperialistycznego, zdegenerowanego systemu zachodniej demokracji jest droga sercom wszystkich Polaków.

      Koreański przywódca przekazał rodzinie Rostowskich oprawione w złocone ramy drzewo genealogiczne swego rodu (uproszczony schemat poniżej). Minister Rostowski ma się w najbliższym czasie zrewanżować drzewem własnego klanu ministrów.

      Drzewo genealogiczne monarchii komunistycznej Kim Ir Sena

      Foto u góry: Kim Dzong Il z uznaniem odnosi się do zamiarów ustanowienia monarchii dziedzicznej w Polsce. Z tyłu bliższa i dalsza rodzina Jacka Rostowskiego. Część już pracuje na szczeblu ministerialnym, pozostali wkrótce dostaną własne gabinety, biurka, pensje, samochody służbowe, laptopy, komórki i ochronę BOR.

      Foto na dole: Drzewo monarchii Kim Ir Sena. Już niedługo podobnie będzie wyglądać drzewo genealogiczne Jacka Rostowskiego, jako pioniera klanu ministrów, premierów, prezydentów i prymasów.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 października 2010 15:10
  • poniedziałek, 25 października 2010
    • Wypożyczalnia lamusów telewizyjnych

      Usługi mediokracyjne to nowa gałąź polskiej gospodarki. Branża rozwija się bardzo dynamicznie, a nie każdy wie czym w ogóle jest.

      Żywa scenografia w Telewizji TRWAM

      Rośnie znaczenie mediów, rośnie też zapotrzebowanie na usługi telewizyjne.

      W programach telewizyjnych coraz większe znaczenie ma korzystanie z tzw. żywej scenografii. Wśród nich jest program "Warto rozmawiać". Prowadzący go Jan Pospieszalski nie raz gościł w studiu żywą scenografię. - Chętnie współpracujemy z profesjonalnymi firmami dostarczającymi nam tego czego szukamy. Po co mi ludzie z łapanki, jak mogę mieć takich, którzy buczą na komendę? - pyta retorycznie Pospieszalski.

      Nie tak łatwo zostać statystą. Okazuje się, że żywa scenografia musi spełniać pewne kryteria.

      - W tym biznesie niekoniecznie liczą się piękni i młodzi - mówi szef warszawskiej agencji Medio-Kreacja. - Do programów na temat katastrofy smoleńskiej, debat o in vitro, karze śmierci czy niepokalanym poczęciu Maryi wysyłamy statystów w różnym wieku, nieforemnych, skrzeczących, najlepiej z wadami wymowy. Takich mamy cały katalog.

      Prowadzący program często osobiście zatwierdzają konkretne twarze. Później statyści są przygotowywani do programu: - Specjalnie ich postarzamy, doczepiamy im niemodne grzywki, sumiaste wąsy, domalowujemy zmarszczki wskazujące na zawziętość, ubieramy w tureckie swetry, spodnie i spódnice z bazaru. Żadnych żywszych kolorów, tylko czerń, biel i ewentualnie szarość, żadnej biżuterii, co najwyżej srebrne krzyżyki na szyi lub różaniec opleciony na dłoni. Tak ucharakteryzowani dostają w ręce stosowne gadżety, czyli krzyże, flagi czy święte obrazki. I dopiero wtedy wchodzą do studia nagrywać program.

      Czy wszystkie wymienione atrybuty kojarzą się z polskim patriotyzmem? - Oczywiście - odpowiada właściciel Medio-Kreacji. - Patriota ma budzić swym wyglądem wybuch śmiechu, albo żałość i politowanie. Musi się kojarzyć z kompletnym lamusem. Jak wynika z badań, tylko taki wizerunek budzi zaufanie u określonych wyborców. Dla sondaży politycznych ma to duże znaczenie.

      Foto: Żywa scenografia w Telewizji TRWAM, podczas nagrywania programu "PiSlam - polska droga do Raju".

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 25 października 2010 14:33
  • piątek, 22 października 2010
    • Generał: Przeprosicie, albo...

      Gen. Jarosław Kaczyński ogłosił w TVP co dalej z państwem polskim.

      Generał Jarosław Kaczyński oczekuje przeprosin

      Oto najważniejszy fragment wystąpienia generała:

      Ani Prawo i Sprawiedliwość, ani ja osobiście, ani mój świętej pamięci Brat, nie używaliśmy i nie używamy obelg wobec obywateli, dziennikarzy albo przeciwników politycznych. Jeśli chodzi o mnie, w działalności politycznej kieruję się dobrem wszystkich Polaków. Unikam dzielenia społeczeństwa na lepszych i gorszych obywateli, na patriotów i nie-patriotów. Tak samo nigdy nie zdarzyło mi się wykorzystywać instrumentalnie ludzkiej tragedii. Albowiem jestem dobrze wychowany. Na Żoliborzu.

      Dlatego dzisiaj oczekuję przeprosin ze strony lumpeninteligenckiego wykształciucha w kamaszach, ujadającego pieska stojącego tam gdzie ZOMO, polskojęzycznego dziada w czerwonym z dolnej półki, pozbawionego patriotyzmu marginesu z łżeelit, nieprawego, z Targowicy, reprezentującego salon antypisowskiego załganego ścierwa, chlejącego piwo i oglądającego pornole.

      Do was mówię: Absmak czuję! Albo będziecie przepraszać do skutku, albo STAN WOJENNY!

      Wystąpienie generała Jarosława Kaczyńskiego miało niestety niewielką oglądalność: 1,62%. Część widzów przełączyła się w trakcie przemówienia na program "Szkło kontaktowe" w stacji TVN.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Generał: Przeprosicie, albo...”
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      piątek, 22 października 2010 13:01
    • Konkurs chopinowski: kulisy werdyktu

      Zwycięstwo Julianny Awdiejewej to część umowy z Rosją na dostawy gazu do Polski.

      Tusk z Putinem obserwują zmagania konkursowe. Jego wyniki ustalili przy okazji rozmów o dostawach gazu dla Polski

      Polacy wstali rano, poznali z radia wyniki konkursu chopinowskiego, odpalili kompy i skomentowali.

      W konkursie na najbardziej radykalny komentarz dotyczący wyników konkursu chopinowskiego zwyciężył pan Piotr, lat 29, mieszkaniec małego miasteczka, pracownik urzędu, zwolennik teorii zamachu 10 kwietnia, wróg lewactwa, pedalskich parad, polskiego szołbiznesu, TVN-u i "Gazety Wyborczej":

      Zwycięstwo Pani Julianny Awdiejewej to część umowy z Rosją na dostawy gazu do Polski. Proszę nie rozrabiać. Idzie zima i może być zimno a jeszcze się Sowieci rozmyślą i umowę podrą…

      Pani Awdiejewa pokazała, że do fortepianu trafić potrafi, ba! nawet wie jak przy nim usiąść. To w zupełności wystarczyło Szanownej Komisji aby przyznać jej pierwsze miejsce. Tego się trzymajmy. Dzięki temu zimę spędzimy w ciepłym i przytulnym domostwie.

      Foto: Tusk z Putinem ustalają wyniki konkursu chopinowskiego. "Chopin gdyby żył, to by pił" - mówi premier Rosji. "Mhmm" - przytakuje premier Tusk.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Konkurs chopinowski: kulisy werdyktu”
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      piątek, 22 października 2010 10:48
  • poniedziałek, 18 października 2010
    • Nowy wymiar Boga: 33 metry

      Dobre wieści. W Świebodzinie powstaje gigantyczna figura Jezusa Króla. Będzie większa niż ta z Rio!

      Jezus Chrystus ze Świebodzina - nowy wymiar wiary

      Zaczęło się od tego że w 2000 r. biskup "zawierzył" miasto i gminę Świebodzin pod opiekę Jezusa. Proboszcz zawierzonego Świebodzina postanowił: postawimy kloca większego niż w Rio de Janeiro! Będzie wysoki na 33 metry. A bo to my gorsi? I stawiają.

      Na wieść o budowie spokojnie zareagowały wrocławskie krasnale. Gdy zapytaliśmy o sprawę Krasnala Leninka strzegącego wejścia do wrocławskiej knajpy PRL, odparł spokojnie:

      - Krasnal nie boi się nikogo. Tak wielki Jezus nawet nie usłyszy nas, krasnali. No i dobrze, my mamy swoją bajkę, on swoją. A kto będzie sławniejszy, to się okaże.

      Krasnal Leninek nie boi się dominacji Jezusa

      Rzut oka na zbrojoną prętami głowę Chrystusa wystarczy by dostrzec, że jest on pozbawiony cech żydowskich. Niezbyt przypomina niedawną rekonstrukcję naukowców.

      I słusznie. Polski katolik potrzebuje Jezusa w typie słowiańskim - młodszego, smuklejszego i szlachetnego w rysach, a nie kosmatego semickiego "perszerona".

      Nie będzie wydatnego nosa, tylko zwyczajny, niewielki, nizinny. Rysy męskie. Włosy proste zamiast afro, bródka ładnie przycięta i przyczesana. Usta ładnie zarysowane, stworzone do kazań, ale i do namiętnych szeptów. Oczy duże, spojrzenie przeszywające, w rodzaju "Będziesz moja/mój!". Przy tym jest to Zbawiciel prawy i sprawiedliwy.

      Taki Jezus może ćwiczyć walki MMA, boks czy kick-boxing, studiować pozyskiwanie środków unijnych i poruszać się po mieście sportowym autkiem. Utożsami się więc z nim postępowa polska młodzież. Taki Jezus spodoba się kobietom i gejom. Uwodzi siłą i zdecydowaniem, ale też dyskretnym męskim erotyzmem.

      Nie jest to jednak erotyzm tak jawnie wyeksponowany jak w tokijskiej figurze Daikoku, bóstwa czczonego w krajach azjatyckich. Szata Jezusa będzie na wysokości genitaliów zupełnie płaska, nic nie zdradza obecności narządów płciowych, z czego jednak nie należy wyciągać żadnych pochopnych wniosków.

      Przede wszystkim Jezus cierpi, i ten kto nań patrzy, wierzy weń, też powinien cierpieć. Cierpieć jak cholera. I pacierze zmawiać. Dobry katolik nie może o tym zapominać.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Nowy wymiar Boga: 33 metry”
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 18 października 2010 14:52