Europarnik

Wpisy

  • piątek, 29 lipca 2011
    • Do kościoła tylko z akredytacją

      Ojciec Rydzyk zarzucił dziennikarzom Polsatu, że filmując pielgrzymów na Jasnej Górze nie mieli akredytacji. - Na Jasną Górę się wdarli. Jak Szwedzi! - grzmiał przenajświętszy Ojciec Tadeusz. Jak zawsze miał rację.

      Katolicka miłość bliźniego dotyczy nie tylko żyjących, ale i zmarłych. Na zdjęciu słuchacze radia zatroskani o życie wieczne nieżyjącego brata 

      Nie każdy pewnie o tym wie, a Europarnik jako medium zaprzyjaźnione wie o tym z samego źródła, od jakiegoś czasu Jasna Góra należy do Ojca Tadeusza Rydzyka. W aktach sądowych wszystko jest w należytym porządku: O. Rydzyk figuruje w nich jako "jednoosobowy organ nadzorczy, jednoosobowy organ zarządzający i jednoosobowy organ kontrolny Jasnej Góry wraz z przyległymi dobrami zwanymi Częstochową".

      Jako kapłan będący najbliżej Maryi Zawsze Dziewicy redemptorysta miał prawo pierwokupu. Nikt z Episkopatu nie stanął do rywalizacji o prawa do wieczystego użytkowania.

      Tak więc dziennikarze Polsatu wdarli się bez pozwoleń i wymaganych dokumentów na prywatną własność. Naruszyli przepisy w sposób haniebny przyjeżdżając z kamerą i mikrofonem. Zaatakowali tysiące pielgrzymów.

      Warto może w tym miejscu dodać, że Ojciec Tadeusz Rydzyk jest także właścicielem Torunia, w którym siedzibę ma znana wszystkim rozgłośnia Radia Maryja. Wjazd do tego miasta, a w szczególności uprawianie w nim jakiejkolwiek działalności (np. politycznej) wiąże się z koniecznością posiadania specjalnego zezwolenia. Wydać je może wyłącznie sekretariat organu właścicielskiego.

      Pora skończyć z bezhołowiem. Zaprzańcy Ojczyzny, niewierzący, ateiści, sataniści, onaniści, wielbiciele Unii Europejskiej, geje i masoni nie mogą mieć wstępu także i do świątyń. Od dziś żaden dziennikarz wrogich mediów nie ma prawa przekroczyć progu polskiego kościoła bez osobistej zgody właściciela Radia Maryja (lub bez wniesienia stosownej opłaty). Takie rozporządzenie w najbliższym czasie zostanie ogłoszone w Radiu Maryja i wejdzie w życie. Episkopat ustala jeszcze ostatnie szczegóły ze Stolicą Apostolską.

      Konieczność posiadania akredytacji dotyczy nie tylko mszy świętej, ale także pogrzebów, ślubów, komunii i chrztów świętych.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      piątek, 29 lipca 2011 07:33
  • środa, 12 stycznia 2011
    • Odezwa do Narodu

      Patriots war

      Rodacy!

      Idą ciężkie chwile. Kraj nasz szykuje się do wojny. Dziś, jak to już nie raz w historii bywało, Ojczyzna nasza została sprowokowany przez wroga. Jutro zapewne zostanie zdradziecko napadnięta, podstępem w kajdan wzięta, przy tym zbrukana, zgwałcona i rozjechana walcem.

      Nieprzyjaciel pokazał dzisiaj swe prawdziwe oblicze. Za pomocą raportu MAK napluł nam w twarz. Że Polacy w samolocie niedouczeni, nieodpowiedzialni. Że pijani!

      Tego darować nie można. Jak to może być, żeby Polacy niekompetentni albo pijani? Jak można wmawiać nam żeśmy niedouczeni? Naród nasz przecie niepijący, roztropny, odpowiedzialny i mądry (choć Noblistów mamy zdrajców i niegodziwców). A zatem - prowokacja i obraza!

      Dziś musimy się przygotować na wojnę. Czas przerabiać piwnice na schrony. Przygotować prowiant. Robić zapasy. Cukier i kasza. Ziemniaki z Tesco, bulion warzywny z Kerfura, Grzaniec z Biedronki.

      Lada dzień Ruskie zakręcą gaz. Tylko patrzeć jak przyjdą. Jeśli staną u granic, u rogatek, u drzwi naszych, wy Rodacy, pomni odwagi i niezłomności oręża polskiego, świadomi przeszłego bohaterstwa Narodu, dumni z Matki swej, Najjaśniejszej Rzeczpospolitej, Ojczyzny...

       

       

       

       

       

       

       

       

      ...łapcie tobołek z żarciem i spierdalajcie gdzie pieprze rośnie, choćby oknem!

      Ja was rozgrzeszam w imię rozsądku, który jest jedynym prawdziwym wrogiem trzęsących bogoojczyźnianym kadzidłem.

      Zaprawdę powiadam, życie wasze cenniejsze jest niż jatka stada kretynów.

      Ament!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Odezwa do Narodu”
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      środa, 12 stycznia 2011 22:53
  • czwartek, 06 stycznia 2011
    • Zjedz, nim zjedzą ciebie!

      Historia von_Seydlitza, dobrego Polaka, który musiał oddać swe życie na ołtarzu teorii o wyższości gatunków.

      Mięso ludzkie tacka 1,25 kg

      Organizacja PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) organizuje akcje w obronie praw zwierząt. Aktywiści protestują na ulicach kilku miast przeciwko noszeniu ubrań z naturalnej skóry zwierząt, zachęcają też do przejścia na wegetarianizm. Aktywistki rozebrały się prawie do naga, pomalowały i przebrały za zwierzęta.

      Przeczytali to w internecie Polacy, i jak to Polacy, nie omieszkali oburzyć się i wyrazić własnego zdania. Pisano o eko-idiotach, eko-oszołomach i lansowaniu się poprzez nagość.

      Głos zabrał też von_Seydlitz: „Jedyną racją istnienia gatunków zwierzątek jak krowy i świnie jest to, że można je jeść i coś zrobić z ich skórami!” Przekonany o wyższości istoty ludzkiej nad światem zwierząt, które można zabijać dla przyjemności podniebienia, von_Seydlitz podkreślił przywiązanie do diety: „Baaaardzo lubię własne wyroby ze zwierzątek i własną mięsna kuchnię... pieczyste, i dziczyznę...”.

      I wrócił do swoich codziennych zajęć.

      Pewnego dnia jednak do mieszkania zadowolonego z siebie von_Seydlitza, który zadowolenie wziął z tego, że właśnie obgryzł wołową kość, przyszło czterech smutnych drabów. Pukają do drzwi, von_Seydlitz patrzy przez wizjer, drabów nie zna, nie otwiera. „Czego oni tu kurwa chcą!?” – myśli, nerwowo drepcząc pod drzwiami.

      Panowie dobijają się coraz donośniej, wreszcie wyważają drzwi i wchodzą do środka. Wnoszą wielką maszynkę do mielenia mięsa. Jeden mówi:

      - Ty, von_Seydlitz, nasz szef, a twój sąsiad, który uważa cię za istotę niższą pod każdym względem, postanowił cię zjeść. Zdejmuj kapcie i wskakuj do maszyny.

      - Jak to?! - pyta przerażony von_Seydlitz?

      - Normalnie! Ciebie i rodzinkę zmielimy tu zaraz na pasztet. Ustawiać się po kolei do maszyny. Nie, czekaj, z twojej baby ma być skórzana torebka dla żony szefa i jasne rękawiczki, bo ona lubi jasne kolory.

      Von_Seydlitz protestował, wrzeszczał, opierał się, ale draby za pomocą kijów zagnali go do maszynki i zmielili. A po nim resztę domowników. Z drugiej strony turkoczącej maszyny wychodziła pasztetowa o ładnym kolorze i smakowitym zapachu. Draby podkładali paluchy i próbowali jej cmokając z uznaniem. Gdy zmielili wszystkich, zwinęli maszynę, zabrali wielką miskę pasztetu i poszli.

      Zniknięcie von_Seydlitzów wywołało pewne poruszenie. Rodzina i znajomi pisali listy do Tuska, Benedykta i Baracka Obamy, założyli nawet stronę internetową „Zatrzymać mielenie!”, jednak na niewiele się to zdało. Sąsiad, który ponoć wysoko ocenił walory smakowe rodziny von_Seydlitza, miał to gdzieś i nadal uprawiał swój proceder. Mało tego: dobrze na tym zarabiał, bo pasztet świetnie się sprzedawał.

      Bliscy von_Seydlitza postanowili, że trzeba zrobić coś spektakularnego, by poruszyć ludzkie sumienia. Rozebrali się do naga, i ucharakteryzowani na von_Seydlitza (krzaczaste brwi, potężne żuchwy, długie do kolan ręce wyposażone w maczugę) paradowali po centrum miasta. Był to prostest przeciwko eksterminacji von_Seydlitzów, przeciwko ich zmieleniu, zjedzeniu oraz przerobieniu von_Seydlitzowej na torebkę i rękawiczki.

      Informacja o proteście trafiła do internetu, niestety, nie spotkała się z życzliwym przyjęciem większości czytelników. W komentarzach pisano, że to ekoidiotyzm, ekooszołomstwo, a protestującym chodzi nie o von_Seydlitza, a o lansowanie się na golasa w mediach. Protestujący zgrzytali zębami, ale co robić?

      Wkrótce sprawa, jeśli można tak powiedzieć, rozeszła się po kościach. Kuzyn nieżyjącego von_Seydlitza dostał robotę u przedsiębiorczego sąsiada, gdzie zarabia dobrą kasę, ma laptopa i komórkę służbową. Chodzi po domach i mieli istoty niższe na pasztet. Produkt cieszy się rosnącym wzięciem, a firma ma ponoć szanse na kredyty z Unii.

      Tak kończy się historia von_Seydlitza. Dziękuję za uwagę.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zjedz, nim zjedzą ciebie!”
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      czwartek, 06 stycznia 2011 18:55
  • poniedziałek, 03 stycznia 2011
    • Dług wasz widzę ogromny

      W centrum stolicy ustawiono tablicę ukazującą jak rośnie dług publiczny. Ku przestrodze darmozjadom!

      Dług publiczny: 19 tryliardów na obywatela

      Cyferki migają jak szalone. Nasze zadłużenie rano o godzinie 10 wynosiło 731 kwintylionów 912 kwadrylionów 384 tryliardów 431 trylionów 819 biliardów 884 bilionów 181 miliardy 982 miliony 381 tysięcy 760 złotych (731 912 384 431 819 884 181 982 381 760), ale jeszcze dziś w okolicach "Wieczorynki" może osiągnąć okrągły sekstylion.

      Dług publiczny Polski zbliża się zatem do granicy, za którą nie ma już nazw jednostek matematycznych. Ministerstwo Finansów zawczasu proponuje nową, wyższą jednostkę. Byłby to 1 Donek. Jeden Donek równałby się tysiącowi sekstylionów. Z kolei 1000 Donków = 1 Bronek, to rozwiąże na przyszłość problem jednostki zdolnej oddać jeszcze wyższe polskie zadłużenie.

      Każdy z nas jest winny zagranicznym wierzycielom 19 tryliardów 10 trylionów 711 biliardów 283 biliony 943 miliardy 373 miliony 615 tysięcy 116 złotych. I to trzeba spłacić, nie ma że boli. Jak spłacić?

      Są dwa sposoby. Pierwszy to pozbycie się części obywateli, najlepiej starych i zniedołężniałych. Można tego dokonać łatwo, np. przez niewypłacanie emerytur, zamykanie szpitali itp. Jest to metoda szybka i skuteczna, jednak niebezpieczna z sondażowego punktu widzenia.

      Dlatego planowany jest drugi sposób: obniżenie najniższego wynagrodzenia. Ekonomiści i pracodawcy alarmują, że najniższa pensja krajowa, czyli 1 386 złotych, jest za wysoka. Wygórowane zarobki najuboższych Polaków stanowią balast dla gospodarki i ciągną państwo w przepaść. Dlatego właśnie tutaj poszuka się oszczędności. Dopiero pensja poniżej 1000 złotych wstrzyma rośnięcie długu, a utrwalenie tego trendu na kolejne pokolenia, pozwoli zbić dług.

      W ramach osłony propagandowej media podgrzeją konflikt wokół katastrofy smoleńskiej. Obniżanie najniższej krajowej ma przejść po cichu, m.in. w cieniu nowej odsłony bijatyki o krzyż.

      Podobnie będzie z ustawą pomocową dla banków, która dostanie "osłonę medialną". Banki w razie kryzysów finansowych będą odtąd obligatoryjnie dofinansowywane przez Państwo bezzwrotnymi pożyczkami.

      Tradycyjnie wzrosną diety poselskie i wynagrodzenia sfery rządowej oraz dotacje budżetowe dla kościoła katolickiego.

      Tablice z migającym długiem rząd planuje umieścić w miejscach użyteczności publicznej. W pierwszej kolejności będą to placówki NFZ. Ministerstwo Finansów liczy na efekt psychologiczny. Chodzi o to, żeby pacjent, widząc jak zadłużone jest Państwo i jak wiele on sam kosztuje swą Ojczyznę, poczuł patriotyczny wyrzut sumienia i zaniechał korzystania z publicznej służby zdrowia. Pozywając się roszczeniowej postawy nie będzie pogłębiał długu i drenował kasy państwowej. Genialnie proste.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 stycznia 2011 15:58
  • piątek, 31 grudnia 2010
    • Życzenia nowomroczne

      Patriotyczny przekaz na rok 2011. W 2012 podobno koniec świata.

      Nie taka dupa czarna jak ją malują?

      Życzę:

      Patriotom stłoczonym w przedsionku Prawdy - dalszej kreatywności w tworzeniu gorączkowych teoryj spisku i niesłabnącej aktywności w węszeniu za wrogiem. Albowiem chrześcijańskie miłowanie bliźnich nie może przysłonić najświętszego prawa Narodu: do rozliczenia i odwetu.

      Zaprzańcom, co krzyża nie bronili i z narodowej żałoby otrząsnęli się naprędce - nawrócenia na jedyną słuszną drogę, którą Europarnik wam grzesznicy wskazuje niczym drogowskaz zagubionym, zbłąkanym duszyczkom. Bez przewrotności i oka przymrużenia byłby to jednakowoż wysiłek daremny.

      Ojczyźnie naszej, jakkolwiek ją zwą i numerują - by nie była jako ta dupa czarna z fotografii, a wyzwalała się mozolnie z zabobonu i mroków. Oczywiście mroków oświecenia, wolności i racjonalizmu ;-)

      Szczęśliwego Nowego mRoku!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      piątek, 31 grudnia 2010 13:48