Europarnik

Wpisy

  • niedziela, 21 listopada 2010
    • Inwokacja wyborcza

      Oto jest! Nadszedł, długo wyczekiwany. Dzień, w którym jak kraj długi i szeroki zastępy wąsatych krawaciarzy oraz tlenionych posiadaczek garsonki gryzą palce w nerwowym oczekiwaniu.

      Folwark zwierzęcy 2010: wybieraj samorząd!

      Polaku! Czekałeś, czekałeś i doczekałeś się – masz dziś swoje święto demokracji, dzień radości. To dziś właśnie dasz im przyzwolenie: róbcie mnie w balona przez cztery długie lata. Podpis składasz aby widzieli, że obietnicę własną krwią poświadczasz, podpisem tym legitymizujesz przyszłe postępki, głowę chyląc przed mechanizmem demokracji. Albowiem „demokracja to ustrój niedoskonały, ale nikt nie wymyślił lepszego”.

      Wybierasz tych, co przez następne lata będą kręcić lody, robić wały, dbając w pierwszej kolejności o własne sakiewki, w drugiej o interes matki swej, partii, w trzeciej o dobro kościoła naszego katolickiego by mu chleba powszedniego nie zbrakło, a w czwartej może – jak Pan Bóg da – o ciebie, drogi mieszkańcu, żebyś miał powód za cztery lata nowy podpis złożyć.

      Wybierasz ich, albowiem ktoś musi w imię interesu społecznego, Honoru, Ojczyzny i innych szczytnych haseł zamykać Ci szpitale, dzieci Twoje upychać w 50-osobowych klasach szkół-gett, nadstawiać dupy i kieszeni deweloperom i innym „pracodawcom”, przetargi ustawiać pod krewnych i królika znajomych, zatrudnienie w urzędach zwiększać, rozdawać stanowiska „swoim”, wycinać nie „swoich”, wstęgi przecinać, a problemów wszelkich jak ognia unikać. Ktoś musi jeździć w służbowe podróże do Singapuru, korzystać ze służbowych aut, laptopów, komórek, podnosić sobie diety do których dokładasz z własnej kieszonki.

      Wyborco, drogi sercu każdego radnego, prezydenta, burmistrza i wójta! Ty, co mentalność władzy naszej złodziejsko-mafijną znasz jak własną, powstań z legowiska, rusz tyłek od stoła, od schaboszczaka z ogórkiem kiszonym, od telewizora brzęczącego w kącie. Dziarskim krokiem ku lokalowi wyborczemu pomaszeruj, z uśmiechem promiennym przed komisją stań, ważny głos oddaj, by powinnościom swym obywatelskim nie uchybić.

      Hej, kto Polak, na wybory!

       

      Eeee, to ja pisałem?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      niedziela, 21 listopada 2010 18:06
  • piątek, 19 listopada 2010
    • Wyborcze tango libido

      Wiele wskazuje na to, że wzwód u mężczyzn i mrowienie w łechtaczce u kobiet będą głównymi bohaterami niedzielnych wyborów samorządowych.

      Politycy PSL zachęcają do głosowania na listę nr 2

      Wybory pojutrze. Na finiszu kandydaci stawiają na szybkie podniecenie swoich wyborców i tym sposobem zdobycie ich głosów. Po cholerę pocić się nad programami, ślęczeć nad pomysłami zmian? Psu na budę to potrzebne, skoro i tak każdy idzie do władzy żeby dogodzić sobie, rodzinie i ewentualnie znajomym, o ile byli lojalni.

      Myślenie o programach jest już dziś passe, lepiej stawiać na libido, to bezpieczniejsza lokata. Nikt nie zarzuci kandydatowi niespełnionych obietnic, zdrady ideałów czy współudziału w zamachu smoleńskim.

      Odważną próbę podjęli politycy PSL z terenu. Postanowili zerwać z konserwatywnym wizerunkiem partii chłopskiej i stereotypem rolnika w zabłoconych buciorach czyszczącego chlew z obornika. Ludowcy (foto) zrzucili flanelowe koszule, zzuli gumiaki, pościągali z głów uszanki, odstawili w kąt widły. Odwiedzili zakłady fryzjerskie w miasteczku, powciągali na tyłki lajkry kupione na targowisku i stanęli do zdjęć.

      Efekt – oszałamiający! To już nie "Konopielka" proszę państwa, to prawdziwe salony!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      piątek, 19 listopada 2010 12:39
  • czwartek, 18 listopada 2010
    • Misja Jedynej Prawdy

      Wyposażeni przez Matkę-Partię w dwie torby pełne prezentów, Anna Fotyga i Antoni Macierewicz wędrują po Ameryce. Co tam robią? Prowadzą subtelną dyplomatyczną grę i szukają sprzymierzeńców dla polskiej racji stanu.

      Dobra mimika i ekspresyjna gestykulacja pomagają polskim ministrom w komunikacji na terenie Stanów Zjednoczonych

      Macierewicz i Fotyga całą środę stali pod budynkiem Kongresu USA. Każdemu wychodzącemu pokazywali zdjęcie rozbitego samolotu i wspólne zdjęcie Tuska z Komorowskim pytając, czy nie sądzi że katastrofa to ich sprawka. W przypadku odpowiedzi pozytywnej rozdawali nagrody przywiezione w dziadówce: ryngrafy z Matką Boską, ogórki kiszone w zasupłanych woreczkach, zawiniętą w „Nasz Dziennik” kiełbasę krakowską oraz kremówki. – Polish, gut! – zachwalał przysmaki minister Macierewicz.

      Pewnym drobnym problemem jest słaba znajomość języka angielskiego u naszych wysłanników. Była minister spraw zagranicznych Fotyga tłumaczy przechodniom zawiłości polskiej racji stanu:

      - We are konservatists, we must give Tusk czarna polewka. Black polevka! And for Komorowski too. He must spierdalać to Ruska Buda, prezes don’t like them.

      Antoni Macierewicz żywo ilustrował słowa koleżanki gestami – dla ukazania grozy katastrofy smoleńskiej podskakiwał, wymachiwał rękami, fiknął nawet koziołka na chodniku. Przy czarnej polewce wskazał na przechodzącego Murzyna i zamarkował jedzenie zupy.

      Przechodnie zatrzymujący się na chwilę nie wszystko rozumieli, ale z uznaniem kręcili głowami, wykazując entuzjazm dla przybyszów z dalekiej Polski. Młody chłopak z deskorolką zagadał do pani minister z typowo amerykańską swobodą:

      - Hey, baby, why you’re so sad? Keep smiling!

      Pani minister jak zawsze wykazała perfekcyjne opanowanie i nie dała się zbić z patriotycznego tropu:

      - We don’t smile, we are konservatists. In Poland is still żałoba, everybody cry, Smoleńsk tragedy, you know. It was zamach, THEY… (tu Fatyga zawiesiła głos, Macierewicz wyciągnął sierp i młot i wytrzeszczając oczy skrzyżował oba narzędzia) THEY KILL THE FLOWER OF POLISH INTELIGENCE !!!

      - Woooooow! – zareagowało zbiegowisko.

      Trudno na razie ocenić jakie będą rezultaty wyprawy Macierewicza i Fotygi za ocean. Po zabiegach dyplomatycznych przed budynkiem Kongresu oboje politycy, nie znający za dobrze realiów, ruszyli pieszo do motelu położonego na peryferiach Waszyngtonu. Dotarli tam późnym wieczorem potwornie znużeni i zasnęli na kanapie nie umywszy nóg, nie zmówiwszy pacierzy…

      W czwartek mają podjąć drugą próbę znalezienia w USA sojuszników dla prezesa Kaczyńskiego. Możliwe, że uda im się wreszcie porozmawiać z kimś decyzyjnym. Na przykład z woźnym lub z dostarczycielem pizzy. Do pizzy np. można doczepić karteczkę z prośbą o wyjście za ogrodzenie i chwilę rozmowy na temat wojny polsko-polskiej.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 listopada 2010 09:38
  • poniedziałek, 15 listopada 2010
    • Nowa siła PiS: Johnny 11 Palców

      Wybory samorządowe za tydzień. Jan "Johnny" Zujewicz, kandydat na radnego Poznania, to nowa siła obozu PiS-owskiego. Jego atut: jedenaście palców u rąk.

      To idzie młodość: Johnny 11 palców, nowa siła PiS-u

      Była już w polskiej polityce prawica i lewica, nacjonaliści i skandaliści, feministki i gwałciciele, IV Rzeczpospolita, Różowy Salon, czarna zaraza, kibole, esbecy, Marian z Maryją, Kaczor z Donaldem, żałoba z tańcami i okładanie krzyżem. Ale Johnny'ego 11 Palców jeszcze nie było.

      11 palców daje wiele przewag: można głośniej klaskać na wiecach, urozmaicać bębnienie w stół podczas nudnych posiedzeń, sprawniej przeliczać banknoty pod stołem. A także zupełnie inaczej rachować na palcach (np. członków topniejącej partii), szybciej pisać komentarze w Onecie, a na wspólnej imprezie zamawiać sześć piw, zamiast pięciu.

      Niektórzy anatomowie, publicyści, felietoniści, aforyści, metaforyści i facecjoniści utożsamiają jedenasty palec z tzw. PiSiorem. To błąd. PiSior zajmuje inne miejsce. Licząc z PiSiorem Johnny ma palców dwanaście.

      Extra-dodatkiem Johhny'ego zainteresował się sam prezes, chętnie przyjmujący do partii osobliwe zjawiska. Co ciekawe, jedenasty palec prezesa jest najbardziej strzeżoną tajemnicą partii. Ponoć krążą o nim legendy - żaden z pozostałych członków się z nim nie zetknął, nie jest pewne czy w ogóle istnieje, ani czy reaguje na jakiekolwiek komendy.

      Jaka jest polityczna przyszłość Dżonego, czy zajdzie daleko wśród Patriotów, czy zostanie wciągnięty na członka - okaże się wkrótce.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 15 listopada 2010 10:06
  • czwartek, 11 listopada 2010
    • Sojusz Prawicy z Narządem

      Jednym z bardziej niezwykłych zjawisk w Ukochanej Ojczyźnie są stadionowi chuligani. Dziś kilka słów o nich.

      Małpolud stadionowy

      Na co dzień mało kto zaprząta sobie nimi głowę, prasa zaczyna drzeć szaty przy okazji kolejnych zatrzymań grup z tasakami i siekierami, dopiero jak rozpieprzą pół miasta i zdemolują stadion, przypominają sobie o nich politycy. Przepraszam za słowo "rozpieprzą" - Patriota nie powinien tak brzydko mówić.

      Ostatnio tematem stadionowej bandyterki zajęła się psychologia, a ściślej psychoanaliza. Przez kilka tygodni psychoanalitycy wwiercali się w mózgi i krocza chuliganów. Podczas seansów na kanapie badano mechanizmy stadionowych tańców godowych. Oto czego się dowiadujemy.

      Pierwsza grupa objęta badaniami to tzw. bojówka, której przedstawicielem jest gatunek Małpoluda Stadionowego (łac. Estadiopitekus lub Estadio Homoidea). Charakteryzuje się dramatycznie niskim ilorazem inteligencji, za to sporą krzepą.

      Nazwa nie jest przypadkowa, Małpolud Stadionowy wyglądem i zachowaniem przypomina orangutana nafaszerowanego środkami pobudzającymi. Pytany co robi w Sylwestra odpowiada: "Triceps i klate".

      Małpoluda Stadionowego stymuluje zapach gazów łzawiących, opór krzesełka wyrywanego spod tyłka, widok piłkarzy uciekających do szatni, odgłos tłuczenia pięścią w pleksę, bezradne nawoływania stadionowego spikera. W porównaniu z małpą człekokształtną nieco lepiej adaptuje się do panujących warunków. Potrafi otworzyć puszkę z piwem czy nakręcić żelazny ciężarek na sztangę. Najinteligentniejsze osobniki przyswoiły sobie umiejętność obsługiwania prostych funkcji w telefonach komórkowych.

      Tłuczony po łbie w dzieciństwie, od małego walczący o kaszkę mannę i kaczuszkę w kąpieli, dziś na stadionie odbiera to, co jego. Oficjalnie nienawidzi gejów. Nieoficjalnie – w ramach swego gatunku chętnie krzyżuje się z osobnikami tej samej płci. Korzysta z uległości słabszych jednostek przychodzących na stadion.

      Tu przechodzimy do nie mniej interesującej, niezwykle licznej grupy internetowych chuliganów: Homo Virtualohuliganes. Są to jednostki znacznie wątlejsze fizycznie od pleksotłuków, podczas meczów unikające przemocy, za to nadaktywne w internecie.

      Zafascynowane krzepą stadionowych samców alfa, bronią ich, skacząc do gardeł wszelkiej maści wrogom: czytelnikom „Gazety Wyborczej”, lewakom, Żydom, Arabom, Murzynom, Mulatom, Metysom, Eskimosom, Albańczykom, Kirgizom, Tadżykom, Trynidadczykom i Tobagijczykom, a także – Bóg i honor nakazuje – pedałom.

      Internetowych chuliganów podniecają rozbudowane "motylki" łopatek i gigantyczne bicepsy. Fascynacja ta ma wedle psychologów podłoże homoseksualne. Mniej lub bardziej świadomie sygnalizują oni uległość i potrzebę penetracji doodbytniczej. W szerokich ramionach Małpoluda pragną skryć się przed zagrażającym światem, zwierzyć mu się z trosk dnia codziennego, służyć na wszelkie sposoby.

      Jeśli postrzegać naturę jako harmonijną całość wzajemnie dopełniających się elementów, mamy tu przykład wręcz wzorcowy. Na polskich stadionach zachodzi symbioza dupodajców i dupobiorców. Ustanowiona w imię obrony terytorium, plemienia, jego barw i symboli, ulokowała się w środowisku betonowych jaskiń. Jednak swą prawdziwą  twarz ujawnia w tak zwanym zaciszu alkowy. Gdy spadną już wszystkie zasłonki, zaczyna się goła prawda.

      A prawda, jak wiecie, ma moc wyzwalającą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Sojusz Prawicy z Narządem”
      Tagi:
      Autor(ka):
      europaprykarz
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 listopada 2010 14:13